Nie jesteś zalogowany na forum.
Strony: 1


Oglądacie to?
Które wersje? Ja oglądam amerykański IX sezon (nie wiem który tam teraz jest) z Gordonem Ramsayem i aktualny polski z Wojciechem Amaro. Którego pana wolicie w roli szefa kuchni Hell's Kitchen?
Offline


Ramsay najlepszy
Offline


Ja tam wolę naszego polskiego Amaro xd
Offline


Amaro nie jest takim agresorem i nie przeklina, za to Ramsay potrafi nieźle dowalić, no jego wyzwiska to szczyt słowotwórstwa XD
Offline


Polska wersja masterchef
Padam ze śmiechu jak gejzerowa gada
Offline


Ja tam też wolę naszego Amaro, chyba właśnie dlatego, że jest łagodniejszy, a i to co pokazuje w programie nie pasuje mi do niego.
Wydaje mi się, że w rzeczywistości jest kompletnie inny. Za to Ramsay jest bardzo przekonujący w swoim byciu wrednym.
Offline


Jak moja siostra zamawiała u niego (Amaro) stolik to w zasadzie przyjemne ma odczucia, no ale tego wymaga jego zawód w stosunku do klientów
Ramsay ma prawo być mega wymagający i ostry, w zasadzie jak mu się napatoczy banda bałwanów co cebuli nie potrafią pokroić to...ja bym tych samych słów używała chyba ;P
Offline


co jest trudnego w krojeniu cebuli ?
Jak se po palcach przjechałem i jak mi soki w rane weszły to miałem fajne uczucie
Offline


Wierz mi, to nie lada wyzwanie, by pokroić cebulke w równiutką kostkę.
Offline


Racja Oo
Offline


Jeśli trzeba zapierdzielać tak jak oni, to oczywiście, że krojenie cebuli (czy czegokolwiek) jest trudne, Grzesiu.
To nie jest lajcik we własnej, ciasnej kuchni (a i tu, jak chyba sam wiesz, zdarzają się wypadki) tylko wyścig z czasem, bo klient nie może czekać godziny. Poza tym kucharz kroi wszystko zupełnie inaczej, niż przeciętny Kowalski.
Ja jak najbardziej nie dziwię się Ramsayowi, że się ich czepia, bo też bym się denerwowała. A Amaro jednak jest nieco inny w programie Top Chef, niż w Hell's Kitchen. Niby wiem, że różnice biorą się stąd, że taka specyfika programu i trzeba być wrednym, ale nadal gryzie mi się to z tym panem. ![[dblpt]P](http://www.kronikiequimore.4ra.pl/upload/4ra_pl/kronikiequimore/smilies/[dblpt]P.gif)
Offline


ale ja kroiłem cebulę do spagetti :C
Wiadomość dodana po 01 min 34 s:
Ramsay vs Carolina Reaper (najostrzejsza papryczka świata)
Chciałbym to widzieć
Offline


No właśnie, więc nie musiałeś się spieszyć. ![[dblpt]D](http://www.kronikiequimore.4ra.pl/upload/4ra_pl/kronikiequimore/smilies/[dblpt]D.png)
Podejrzewam, że - o ile Ramsay już nie miał z nią do czynienia - po skosztowaniu czegokolwiek z jej zawartością wyrzuciłby z siebie 5 razy tyle przekleństw co zwykle.
Offline


Co nie znaczy, że była pokrojona dobrze według standardów Gordona.
Offline


Słyszeć co minute K**** krój szybciej i drobniej tą cebulę! to chyba większe wymagania niż ma Gordon
Offline


Noooo... raczej nie.
Zgaduję, że to pewnie mówi Tobie ktoś znajomy? A jakich znajomych czy rodziny by się nie miało, to człowiek jednak czuje się przy nich dość swobodnie. Nie wrzeszczy na Ciebie obcy facet, który z miejsca Ci ubliża (a jego przekleństwa nie kończą się na: "k**wa") jest celebrytą i znanym, właściwie na całym świecie, kucharzem. Dodajmy, że jeszcze kamerują moment, w którym Cię poniża, a potem puszczają to w TV. A i jeszcze żarcie, które przyrządzisz musi być "na wczoraj", bo ludzie czekają. Obcy ludzie, a nie rodzina czy przyjaciele, którzy mimo wszystko by poczekali, nawet jakby mieli być trochę niezadowoleni. Klient restauracji nie ma nic co miałoby go trzymać przy czekaniu na taki posiłek i jeśli trwa to zbyt długo to może po prostu oburzyć się i wyjść. Myślę, że jednak czujesz różnicę. ![[sred])](http://www.kronikiequimore.4ra.pl/upload/4ra_pl/kronikiequimore/smilies/[sred]).png)
Offline


Ale to mówiła do mnie moja mama
A lepiej jej nie widzieć złej w kuchni
Offline


Moja mama też nie należy do najmilszych. Ale o ile nie masz patologicznej rodziny, to różnica między stresem w programie, a takim jednorazowym, który czasem się w domu pojawia, jest ogromna... Także ja bym nie porównywała jednak.
Offline


Dzięki ale nie mam patologicznej rodziny
Offline


Ale ja nie twierdzę, że masz... o_O' Stwierdziłam, że Twoje porównanie nie jest dobre i napisałam dlaczego.
Offline


Grześ, nie porównuj nerwów mamy w domowej kuchni do nerwów szefa kuchni w ekskluzywnej restauracji, bo to dwie różne rzeczy. Mama to mama, nerwy, może i pośpiech, kwestia sytuacji, ale gdy do programu kulinarnego przychodzą kucharze/szefowie/właściciele innych mniejszych i większych lokali, którzy nie mają pojęcia o krojeniu cebuli szybko a i niemal idealnie równo, to ja nie dziwię się nerwom Gordona/Wojtka.
Offline
Strony: 1